Zawsze ilekroć ogląda się martwe już świątynie, pałace, miasta, rodzi się pytanie o los ich budowniczych. O ich ból, połamane kręgosłupy, oczy wybite odpryskami kamienia, reumatyzm. O ich nieszczęsne życie. Ich cierpienie. I wtedy rodzi się pytanie następne - czy te cuda mogłyby powstać bez owego cierpienia? Bez bata dozorcy? Bez strachu, który jest w niewolniku? Bez pychy, która jest we władcy? Słowem, czy wielkiej sztuki przeszłości nie stworzyło to, co jest w człowieku negatywne i złe? Ale jednocześnie, czy nie stworzyło jej przekonanie, że to, co w nim negatywne i słabe, może być przezwyciężone tylko przez piękno, tylko przez wysiłek i wolę jego tworzenia? I że jedno, co się nigdy nie zmienia, to jest kształt piękna? I żyjąca w nas jego potrzeba?
Ryszard Kapuściński
Żadnych świątyni bynajmniej, miast, ba nawet malutkiego domku, ale budowniczymi na pewno jesteśmy ! Dla otuchy!
3 komentarze:
oj, czyżby jesienne zadumy przywiał wiatr?
nas wywiał do całkiem żywej i ruchliwej szkoły - gdzie nieomalże zostałam potraktowana gigantycznym ołówkiem! wszystko przez Melona, który wziął na serio żart Ksawerego, że podczas pasowania dostaje się ołówkiem w serce i za nic nie chciał pójść! :) musiałam stanąć z nim w parze i uroczyście przystąpić do pasowania :)
"Po Hymnie! Spocznij!"
hehe, Ksawery żartowniś :)
takie jesienne nastroje bo i jesienna pogoda oraz wydarzenia rodzinne. Ale we wtorek jadę do Szkocji na jesienny wypoczynek! relacja będzie na pewno!!
no to miłego wypoczynku :)
bon voyage!
Prześlij komentarz