Stali do siebie twarzą w twarz,
a pomiędzy nimi na plakaty, mapy,
listy, obwieszczenia.
Warszawa ma ten wielki plus, że miłośnicy historii nie muszą w zasadzie nic robić, żeby się nią otoczyć,bo sama zewsząd się pcha, a ignoranci chcąc nie chcąc i tak się w niej nieco podszkolą. O rocznicy wojny polsko-bolszewickiej z 1920 r. obchodzonej na ulicach miasta pewnie nie miałabym szans się dowiedzieć gdyby nie owo spotkanie umówione w samym centrum mniej godnych współczesnych wydarzeń, tak więc byłam więcej niż zadowolona, że mogłam obejrzeć ciekawe instalacje, poprzypominać sobie co nieco fronty wojenne, przywódców i (o zgrozo) meritum konfliktu.
Ostatnio w ogóle mam szczęście do spotkań! Jeden spacer a tyle twarzy – Chopin, rge Sand. Może i wy się kogoś dopatrzycie?