niedziela, 20 lutego 2011

Madryt w przelocie

Zamiast na stacji metra Goya powinniśmy wysiąść na Velazquez. Było by bliżej i szybciej. Podpytaliśmy jednak jakaś Hiszpankę i drogę i jej łamana angielszczyzna zaprowadziła nas na miejsce. Prosto na ulicę Calle de Jorge Juan w Madrycie, gdzie mieści się niewielki hotelik Petit Palace Art Gallery. Przyjechaliśmy tam większym zespołem z pracy aby cztery dni spędzić z ludźmi, z którymi od dwóch lat nieustannie pracujemy, a nie mieliśmy pojęcia jak wyglądają ani kim dokładnie są.
Hiszpański zawsze mi się podobał a teraz był wszędzie dookoła. Na zwiedzanie czasu nie było, toteż poniżej zapraszam jedynie na szybką podróż z dzielnicy Salamanca do miejsca spotkań Sol, w samym centrum Madrytu, dalej Plaza Mayor oraz wieczorny spektakl.

















Jeden z tych sklepów jakich w Polsce nie mamy - sprzedaż wachlarzy!



...oraz taki których chyba niemało?





Oraz najbardziej hiszpańska część wyjazdu, spektakl Flamenco z udziałem trzech tancerzy - młodej dziewczyny, młodego chłopka oraz starszej tancerki, która ukazała temperament, o który jej nikt nie podejrzewał, kiedy chwilę przed wejściem na scenę popijała Sangrię przy stoliku. Zdecydowanie polecam. Tańcu towarzyszyły dźwięki gitary oraz wspaniały śpiew.











Learning new things

"You must be very polite with yourself when you are learning something new." (Elizabeth Gilbert ‘Eat, Pray, Love’)
„Musisz być dla siebie bardzo uprzejmy kiedy uczysz się czegoś nowego.”

Przeczytałam, a w zasadzie usłyszałam ostatnio to zdanie w audiobooku, którego aktualnie słucham i bardzo wpasowało się to w styczniowo-lutowa atmosferę jaka panuje dookoła. Początek roku przyniósł dużo zmian w pracy, zmian w domu i wszędzie uczymy się teraz nowych rzeczy.
Uczę się na nowo odnajdywać w pracy, która od stycznia nie przypomina w ogóle tego, co zostawiałam w grudniu wyjeżdżając na wakacje. Nowe obowiązki, zmiana ludzi i dużo trudności do pokonania.
Patrice. uczy się odnajdywać w nowym kraju, w nowym języku, jedzeniu oraz ciągle uczy się nowych zachowań podczas rozmów o pracę. Na razie jest w trakcie poszukiwań i z niecierpliwością czekamy, aż ktoś się odezwie z dobrymi nowinami. Na razie zwiedził już Wrocław gdzie był zaproszony na rozmowę….a suivre!

Ja uczę się też roli cioci, bo w końcu nasza Zosia jest już z nami ponad dwa miesiące i ona pewnie też uczy się bezustannie.


No i uczę się, że czasem są momenty, kiedy bloga na bieżąco mimo wielu chęci uzupełniać się nie da…

Z życzeniami uprzejmości wobec samych siebie 