czwartek, 16 grudnia 2010

Mikołaj mobilizuje siły!

Julia ma cztery lata i marzy o lalce. Nigdy jej nie widziałam, ale wiem że mieszka w Bieszczadach. Marzy jeszcze o puzzlach, klockach, dresie i czapce z rękawiczkami. Jak na czterolatkę to chyba nie są wygórowane marzenia, choć na liście do Świętego Mikołaja skopiowała od starszych dzieci jeszcze telefon. Nie mogę obdarować jej wszystkim, ale kilka z marzeń jest w zasięgu mojej kieszeni dlatego będę tegorocznym Mikołajem dla Juli B. A razem ze tym mną moja przyjaciółka Agnieszka.


Julia mieszka w Bieszczadach, w zakątku o nazwie Bandrów Narodowy, 500 osobowej wsi w Bieszczadach gminie Ustrzyk Dolnych, skąd na Ukrainę można już dojść na piechotę. Wiele więcej o niej nie wiem, ale jej marzenia wyglądają tak:





Prezent do Juli trafi dzięki imprezie o przewrotnej nazwie Wilkołaki. Organizują ją znajome z Katowic, na dodatek siostry, o nazwisku Wilk. Co roku wybierają miejsce, do którego mają trafić prezenty, zbierają od dzieci listy do Świetych Mikołaji a potem sprawnie dystrybuują je pomiędzy swoimi znajomymi i wszystkimi chętnymi do spotkania się w grudniowy, śnieżny wieczór przy stercie kolorowych paczek. Trafiają one poźniej do adresatów i przynoszą wiele radości!




W tym roku miejscem spotkania był sympatyczny pub Zaklęte Rewiry na Mokotowie, gdzie się spotkaliśmy się 4 grudnia. Agnieszka czynnie uczestniczyła w przygotowaniach paczki i radziła mi w każdym wyborze, gdyż ma większe doświadczenie z 4 letnimi dziećmi niż ja i jej wskazówki były dość cenne :) Niestety zasypane śniegiem drogi może ułatwiają życie niektórym Mikołajkom, ale Agnieszce utrudniły dotarcie do Warszawy na nasze spotkanie. Za to paczka była gotowa na czas:










A w Zaklętych Rewirach faktycznie było magicznie:





Najważniejszy obowiązek wobec dzieci to dać im szczęście.










Oby takich Mikołaji nigdy nie zabrakło!

2 komentarze:

agnieszka pisze...

cieplutko na serduchu się zrobiło :)

Anonimowy pisze...

nic nie powiem, ale to pudło się tam samo nie zaniosło :p