Julia mieszka w Bieszczadach, w zakątku o nazwie Bandrów Narodowy, 500 osobowej wsi w Bieszczadach gminie Ustrzyk Dolnych, skąd na Ukrainę można już dojść na piechotę. Wiele więcej o niej nie wiem, ale jej marzenia wyglądają tak:

Prezent do Juli trafi dzięki imprezie o przewrotnej nazwie Wilkołaki. Organizują ją znajome z Katowic, na dodatek siostry, o nazwisku Wilk. Co roku wybierają miejsce, do którego mają trafić prezenty, zbierają od dzieci listy do Świetych Mikołaji a potem sprawnie dystrybuują je pomiędzy swoimi znajomymi i wszystkimi chętnymi do spotkania się w grudniowy, śnieżny wieczór przy stercie kolorowych paczek. Trafiają one poźniej do adresatów i przynoszą wiele radości!
W tym roku miejscem spotkania był sympatyczny pub Zaklęte Rewiry na Mokotowie, gdzie się spotkaliśmy się 4 grudnia. Agnieszka czynnie uczestniczyła w przygotowaniach paczki i radziła mi w każdym wyborze, gdyż ma większe doświadczenie z 4 letnimi dziećmi niż ja i jej wskazówki były dość cenne :) Niestety zasypane śniegiem drogi może ułatwiają życie niektórym Mikołajkom, ale Agnieszce utrudniły dotarcie do Warszawy na nasze spotkanie. Za to paczka była gotowa na czas:
A w Zaklętych Rewirach faktycznie było magicznie:
Najważniejszy obowiązek wobec dzieci to dać im szczęście.
Oby takich Mikołaji nigdy nie zabrakło!
2 komentarze:
cieplutko na serduchu się zrobiło :)
nic nie powiem, ale to pudło się tam samo nie zaniosło :p
Prześlij komentarz